Rowerem po Polsce czyli nie tylko numizmatyka
Re: Rowerem po Polsce czyli nie tylko numizmatyka
Po ostatnich zawodach stwierdziłem, że nie mogę na każdy wyścig MTB pożyczać roweru. Bo to jednak i potrenować trochę by się przydało, bo jednak techniki w terenie to mi brakuje. A że sezon wyprzedażowy już się zaczął to w mojej "stajni" pojawiła się nowa maszyna: LAPIERRE Prorace 5.9 
Wszystkie napisane przeze mnie posty stanowią moje osobiste poglądy, nie są one poradą inwestycyjną w rozumieniu prawa i nie powinny stanowić podstawy przy podejmowaniu decyzji biznesowych, inwestycyjnych, podatkowych czy jakichkolwiek innych.
Re: Rowerem po Polsce czyli nie tylko numizmatyka
Niezły sprzęcik, na początek na pewno wystarczy a potem jak się wciągniesz to pewnie zmienisz bo i rama i koła aluminiowe.
Re: Rowerem po Polsce czyli nie tylko numizmatyka
W październiku nędza do kwadratu - równe 0,0 km 
Re: Rowerem po Polsce czyli nie tylko numizmatyka
Grudzień, to myślę, dobry czas aby ożywić nieco wątek rowerowy
Czas na sprawozdanie z corocznej wyprawy rowerowej grupy "Night Riders". Tym razem startujemy trochę nietypowo. W sobotę rano wsiadamy do pociągu "Hetman" i udajemy się do Krakowa. Tam dopiero przesiadamy się na rowery i zaczynamy właściwą wyprawę. Z racji tego, że sporo czasu spędzamy w pociągu, zaplanowany na ten dzień etap jest dość krótki i liczy ok 60 km. Jedziemy więc sobie leniwie zwiedzając po drodze Opactwo Benedyktynów w Tyńcu oraz Wadowice, gdzie mamy nocleg (znaczy tuż za Wadowicami).
Wszystkie napisane przeze mnie posty stanowią moje osobiste poglądy, nie są one poradą inwestycyjną w rozumieniu prawa i nie powinny stanowić podstawy przy podejmowaniu decyzji biznesowych, inwestycyjnych, podatkowych czy jakichkolwiek innych.
Re: Rowerem po Polsce czyli nie tylko numizmatyka
Letni powiew optymizmu w zimowe szarugi otoczone błotem.
Re: Rowerem po Polsce czyli nie tylko numizmatyka
Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie...
Trzeba dostrzegać też pozytywy obecnej pogody a tych jest całkiem sporo:
- nie kurzy się pod kołami
- żar nie leje się z nieba
- liście na drzewach nie zasłaniają widoków
Wszystkie napisane przeze mnie posty stanowią moje osobiste poglądy, nie są one poradą inwestycyjną w rozumieniu prawa i nie powinny stanowić podstawy przy podejmowaniu decyzji biznesowych, inwestycyjnych, podatkowych czy jakichkolwiek innych.
Re: Rowerem po Polsce czyli nie tylko numizmatyka
Wyprawy dzień drugi a celem jest Cieszyn. Etap prosty, łatwy i przyjemny i już ok. 13 byliśmy na miejscu. Gdyby nie to, że zaczęła mi szwankować przednia przerzutka to właściwie mało atrakcji by było po drodze. Ale taki był plan na ten etap, aby w Cieszynie być w miarę wcześnie i nieco miasto pozwiedzać - np. sprawdzić, po której stronie (polskiej czy czeskiej) podają lepsze piwo
).
A i aspekt numizmatyczno-kolekcjonerski się tego dnia pojawił - kolekcjonerzy banknotów rozpoznają bez problemu
A i aspekt numizmatyczno-kolekcjonerski się tego dnia pojawił - kolekcjonerzy banknotów rozpoznają bez problemu
Wszystkie napisane przeze mnie posty stanowią moje osobiste poglądy, nie są one poradą inwestycyjną w rozumieniu prawa i nie powinny stanowić podstawy przy podejmowaniu decyzji biznesowych, inwestycyjnych, podatkowych czy jakichkolwiek innych.
Re: Rowerem po Polsce czyli nie tylko numizmatyka
Można sobie pomarzyć o wycieczkach, słońcu i pogodzie. Ja w listopadzie wyszedłem na rower 4 razy (w sumie przejechane 82 km). W grudniu na razie bilans na zero
.
Re: Rowerem po Polsce czyli nie tylko numizmatyka
A, to ja mam zupełnie inne odczucia - mi listopad dał pojeździć. Rzutem na taśmę ale 800 km wykręciłem. I w grudniu na razie też to wygląda bardzo obiecująco
Wszystkie napisane przeze mnie posty stanowią moje osobiste poglądy, nie są one poradą inwestycyjną w rozumieniu prawa i nie powinny stanowić podstawy przy podejmowaniu decyzji biznesowych, inwestycyjnych, podatkowych czy jakichkolwiek innych.
Re: Rowerem po Polsce czyli nie tylko numizmatyka
Trzeciego dnia mamy do przejechania 130 km - to najdłuższy etap całej wyprawy. Celem są Ściborzyce Małe a trasa prowadzi raz po polskiej a raz po czeskiej stronie. No i tego dnia pogoda postanowiła zapewnić nam trochę emocji. Wiatr w twarz - norma, wiadomo - ale tak w połowie etapu deszczem zaczęło zacinać i już tak przyjemnie nie było
Dodatkowo na miejscu okazało się, że sklep, który miał się tam znajdować istnieje jedynie w internetach i "ochotnicy" mieli okazję dokręcić dodatkowe 10 km (5 do i 5 z powrotem) do najbliższego sklepu po prowiant (na miejscu była za to hurtownia alkoholu
- no ale jeść też coś trzeba było). Tego dnia tracę już definitywnie przednią przerzutkę i do końca wyprawy jadę już właściwie tylko na małym blacie (można przestawić ręcznie na duży blat ale większego sensu to nie ma bo i tak za chwilę górka i trzeba zrzucać).
A z takich atrakcji turystycznych to były na trasie dwa pałace (Kravaře i Velké Hoštice), bardzo urokliwe miasteczko Opava, Odrę też gdzieś przekraczaliśmy. Były jeszcze Głubczyce, które też wyglądały obiecująco ale w tamtym momencie nikt już nie myślał o zwiedzaniu.
A z takich atrakcji turystycznych to były na trasie dwa pałace (Kravaře i Velké Hoštice), bardzo urokliwe miasteczko Opava, Odrę też gdzieś przekraczaliśmy. Były jeszcze Głubczyce, które też wyglądały obiecująco ale w tamtym momencie nikt już nie myślał o zwiedzaniu.
Wszystkie napisane przeze mnie posty stanowią moje osobiste poglądy, nie są one poradą inwestycyjną w rozumieniu prawa i nie powinny stanowić podstawy przy podejmowaniu decyzji biznesowych, inwestycyjnych, podatkowych czy jakichkolwiek innych.
Re: Rowerem po Polsce czyli nie tylko numizmatyka
Czwartego dnia wyprawy wraca energia do jazdy - pogoda już dużo łaskawsza, pojawiają się ładne widoki na góry i jest też co pozwiedzać. Jedziemy mniej więcej wzdłuż granicy polsko-czeskiej zwiedzając po drodze zamek w Javorniku oraz kopalnię złota w Złotym Stoku (a nuż któraś z monet w moich zbiorach wybita została z kruszcu wydobytego właśnie tam
). A jeszcze Prudnik po drodze - jedno z miejsc zesłania kardynała Stefana Wyszyńskiego. Na nocleg meldujemy się w miejscowości Laski (całkiem fajny domek z mega widokiem - przedostatnie zdjęcie tuż nad mapką
).
Dodano po 21 minutach 47 sekundach:
Jeszcze taka mała refleksja mnie naszła co do miejsc zesłania kardynała Stefana Wyszyńskiego - były cztery: Komańcza, Stoczek Klasztorny, Rywałdz i właśnie Prudnik - i okazuje się że już do trzech z tych miejsc dotarłem rowerem
- brakuje mi tylko Rywałdza 
Dodano po 21 minutach 47 sekundach:
Jeszcze taka mała refleksja mnie naszła co do miejsc zesłania kardynała Stefana Wyszyńskiego - były cztery: Komańcza, Stoczek Klasztorny, Rywałdz i właśnie Prudnik - i okazuje się że już do trzech z tych miejsc dotarłem rowerem
Wszystkie napisane przeze mnie posty stanowią moje osobiste poglądy, nie są one poradą inwestycyjną w rozumieniu prawa i nie powinny stanowić podstawy przy podejmowaniu decyzji biznesowych, inwestycyjnych, podatkowych czy jakichkolwiek innych.
Re: Rowerem po Polsce czyli nie tylko numizmatyka
Etap piąty wyprawy był dość ubogi w kilometry (zaledwie 73) za to bardzo bogaty w podjazdy (1150 metrów przewyższeń). Na szczęście był też bogaty w atrakcje co rekompensowało wysiłek. Na początek twierdza Kłodzko a później same "Zdroje": Polanica, Duszniki, Kudowa
(gdzieś pomiędzy jeszcze zamek w Szczytnej).
Nocleg mamy w Jeżykowicach Wielkich (jakiś 3 km od Kudowej) i oczywiście sklepów brak. Nikogo już to nie dziwi, ruszamy do Kudowej po prowiant a przy okazji zwiedzamy tam jeszcze kaplicę czaszek w Czermnej (zdjęcie z internetu bo zakaz fotografowania w środku).
Nocleg mamy w Jeżykowicach Wielkich (jakiś 3 km od Kudowej) i oczywiście sklepów brak. Nikogo już to nie dziwi, ruszamy do Kudowej po prowiant a przy okazji zwiedzamy tam jeszcze kaplicę czaszek w Czermnej (zdjęcie z internetu bo zakaz fotografowania w środku).
Wszystkie napisane przeze mnie posty stanowią moje osobiste poglądy, nie są one poradą inwestycyjną w rozumieniu prawa i nie powinny stanowić podstawy przy podejmowaniu decyzji biznesowych, inwestycyjnych, podatkowych czy jakichkolwiek innych.
Re: Rowerem po Polsce czyli nie tylko numizmatyka
Szósty dzień przeznaczony był na odpoczynek i tradycyjnie każdy robił co chciał. Ekipa skupiła się na zwiedzaniu Kudowy Zdrój. Ja natomiast wiedząc, że tuż za granicą, w miasteczku Nachod, jest zamek, tam się właśnie udałem. I prawie się czeskiego tam nauczyłem bo przewodniczka na zamku po czesku opowiadała jego historię
(na szczęście dali nam ściągawki/broszurki po polsku
).
Wszystkie napisane przeze mnie posty stanowią moje osobiste poglądy, nie są one poradą inwestycyjną w rozumieniu prawa i nie powinny stanowić podstawy przy podejmowaniu decyzji biznesowych, inwestycyjnych, podatkowych czy jakichkolwiek innych.
Re: Rowerem po Polsce czyli nie tylko numizmatyka
Po dniu odpoczynku ekipa "Night Riders" kontynuuje wycieczkę. Tego dnia osiągamy główny cel wyprawy, czyli skalne miasta w Czechach (a jest ich trzy). Na początek skalne miasto Ostaš (to jest akurat darmowe) - takie aperitif przed daniem głównym 
Wszystkie napisane przeze mnie posty stanowią moje osobiste poglądy, nie są one poradą inwestycyjną w rozumieniu prawa i nie powinny stanowić podstawy przy podejmowaniu decyzji biznesowych, inwestycyjnych, podatkowych czy jakichkolwiek innych.
Re: Rowerem po Polsce czyli nie tylko numizmatyka
Piękne krajobrazy. Wstyd się przyznać, ale ja w Czechach (wtedy w Czechosłowacji) byłem tylko raz w życiu. Przejazdem, kilka godzin w Pradze wracając z obozu sportowego.



